O nas | Kalkulator opłat | Kredyty | Praca | Zgłoś ofertę | Porady | Kontakt | Współpraca | Powiadom o ofercie | Linki
nr oferty rodzaj typ miasto ulica powierzchnia od/do cena maksymalna
/
powrót

Mieszkanie nowe czy używane?

Rynek pierwotny nie ma zbyt wiele do zaoferowania, jeśli chodzi o inwestycje na ukończeniu. Obecnie kupuje się więc mieszkania na etapie „gołego placu budowy”. Coraz częściej też deweloperzy zawierają tzw. umowy rezerwacyjne, czyli gdy tylko kupią grunt. Zatem kupując mieszkanie na rynku pierwotnym, musimy się liczyć z tym, że klucze odbierzemy po upływie przynajmniej pół roku. Najkrócej poczekamy w Trójmieście (średnio 207 dni), dłużej w Poznaniu i Warszawie (300 dni), a najdłużej (około 400 dni) – w Krakowie i Wrocławiu. To jednak nie odstrasza kupujących, których interesują wszystkie oferty mieszkaniowe, nawet te z odległą datą zakończenia inwestycji.

Jednak decyzja o kupnie nowego mieszkania niesie ze sobą spore ryzyko. Można bowiem trafić na nieuczciwego dewelopera lub spółdzielnię, tracąc czas i pieniądze. Można zaobserwować, że na kupno u dewelopera decydują się przede wszystkim ludzie o przychodach wyższych niż średnie. Koszt nabycia nowego mieszkania do wykończenia jest dużo wyższy, niż w przypadku kupna mieszkania na rynku wtórnym. W Warszawie lub Krakowie w niektórych lokalizacjach cena mieszkania deweloperskiego osiąga nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych za m2. Decydując się na budowę z deweloperem, najlepiej wybierać firmy duże, które znane są na rynku od lat. O jakości firmy może też świadczyć przynależność do jednej z organizacji zawodowych (np. Polskiego Związku Firm Deweloperskich) oraz zakończone inwestycje.

Kupno nowego mieszkania ma jednak wiele zalet. Przez pierwsze dwa lata od podpisania aktu notarialnego, wszelkie usterki wykonawca powinien usunąć za darmo. Dodatkowo opłaty na fundusz remontowy będą przez dłuższy czas niskie. Innym powodem kupna takich mieszkań jest fakt, że są budowane według energooszczędnej technologii, a więc ich utrzymanie jest ekonomiczne.

Dlaczego wobec tego mieszkania na rynku wtórnym także drożeją? Najważniejszy powód: deweloperzy nie są w stanie zaspokoić wysokiego popytu. Ponadto, kupując nowe mieszkanie teraz, klucze dostaniemy np. w grudniu przyszłego roku. Nie wszyscy klienci chcą tak długo czekać, część z nich szuka więc ofert na rynku wtórnym. Jednak na tym rynku również jest ich bardzo mało. Klienci wstrzymują się ze sprzedażą, licząc, że przy obecnym tempie wzrostu cen, za kilka miesięcy zarobią jeszcze więcej. Niektóre agencje wręcz nie mają już czym handlować. Ceny, zwłaszcza w największych miastach, w ostatnim roku wzrosły o około 20 proc. Prognozy na przyszłość są bardziej ostrożne i mówią o 7–8 proc. Najwyższe ceny osiągają mieszkania 1- i 2-pokojowe. Ich podaż jest tak mała, że w Warszawie 9 tys. zł/m2 nie jest już zaskoczeniem dla kupujących, a w Krakowie nie dziwi cena 5 tys. zł/m2. Mało ofert sprzedaży powoduje, że nieskuteczne stają się negocjacje, a „niezwykłe” okazje trafiają się sporadycznie.


Często się też zdarza, że lokalizacja deweloperskich inwestycji jest mało ciekawa, a wręcz peryferyjna. Dobre lokalizacje to przede wszystkim właśnie stara zabudowa. Co więcej, ceny na rynku wtórnym podbijane są także przez cudzoziemców. W Krakowie kupują oni używane mieszkania w ścisłym centrum, nie chcąc czekać na zakończenie inwestycji przez dewelopera. We Wrocławiu obcokrajowcy kupują całe kamienice.

Na rynku domów ceny nie zwiększają się tak gwałtownie. W ciągu ostatniego roku ceny wzrosły o około 5 proc. Zgodnie z prognozami w przyszłym roku ten wzrost będzie minimalnie wyższy (w granicach 6–7 proc). Domy nadal są tańsze od mieszkań, dlatego opłaca się je kupować teraz. Jednak rosnące ceny mieszkań powodują większe zainteresowanie domami. Najchętniej kupowane są domy o stosunkowo małej powierzchni.

Najłatwiej i najtaniej można kupić mieszkanie w wielkiej płycie. Według danych ostatniego spisu powszechnego, typowe polskie mieszkanie to lokal w budynku z wielkiej płyty. Wielkopłytowców jest aż 4 mln na blisko 12 mln zamieszkanych lokali w kraju. Najtańsze będą mieszkania w blokach wysokich 10-, 12-piętrowych. Jeśli dodatkowo są one położone w uciążliwych rejonach miasta, to cena może odbiegać od średniej nawet o 25 proc. Z kolei niskie i kameralne bloki mogą być tańsze zaledwie o 3 proc. od tych murowanych. Z inwestycyjnego punktu widzenia osiedla z wielkiej płyty będą się wyludniać. Coraz częściej w wielkiej płycie zamieszkują mniej zamożne rodziny, które muszą zdecydować się na tańsze mieszkanie. Wielka płyta staje się również najtańszym produktem na rynku wynajmu. Jest przestarzała technologicznie i przez to droga w eksploatacji. Ocenia się, że kondycja wysokich budynków z wielkiej płyty będzie się pogarszała, a wartość ulokowanych tam nieruchomości będzie w stosunku do innych mieszkań malała.

Jak wynika z raportu, aż 41 proc. klientów szukających mieszkania na rynku wtórnym wybiera oferty w domach z wielkiej płyty w ostatniej kolejności, a 35 proc. odrzuca takie oferty już na początku. Jednak ze względu na jakość wielkiej płyty aż 76 proc. klientów jest do niej nastawionych niechętnie. W przyszłości wielka płyta będzie jednym z najtrudniejszych produktów do sprzedania.

 

 

 

Źródło : Money Expert